Podczas zbierania sie do snu zastanawialam sie nad smiercia i sensem zycia.Generalnie to bardzo oklepany temat ,ale jednak wydaje mi sie ze bedzie dobrze jezeli sie wypowiem.
Czemu umieramy? Czemu zyjemy?
Zycie przemija pewne jest to, ze kazdy kto teraz zyje dotknie go smierc. Pewnie nie jedna osoba , ktora teraz czyta ten post doswiadczyla smierci kogos bliskiego czy znajomego.Skad mozemy wiedziec tak jak dyktuje nam to religia katolicka, ze istnieje pieklo i niebo czy tez szatan i Bog? Nie mamy pewnosci czy to isnieje ale tez pozostaje mysl nad tym czy to nie istnieje. A jesli to prawda? Jesli to prawda ze po smierci nastepuje 'drugie zycie'? Co jesli to prawda , ze zostaniemy osadzeni za swoje czyny za zywota? A co z ateistami ?
Ludzie w epoki średniowiecza nie bali sie smierci , a wrecz przeciwnie , pragneli ja poprzez acetyzm i niechac do swojego ciala , uwazano ze cialo to siedlisko zla. Podarzano ku smierci aby byc zbawionym.
Minely stulecia , poglady sie zmienily teraz boimy sie smierci, chcemy zyc
Ja tez osobiscie nie chce umierac ale poki zyjemy musimy korzystac z niego , bo nie wiemy co jest po smierci , czy w ogole cos jest?
"Ona na pewno przyjdzie kiedyś także i do Ciebie i nie pozwoli Ci dłużej cieszyć się wszystkim tym, co masz dzisiaj. Ciesz się tym co masz, bo nawet sprawy sobie nie zdajesz jak bardzo wiele posiadasz!"
Wzielo mnie na refleksyjna notke , jutro na zakupy wiec zrobie jakis zdjeciowy przeglad moich lupow:)
PA!


